Tysiące pracowników Elona Muska mogą się wzbogacić dzięki jednemu wydarzeniu
SpaceX przygotowuje się do wydarzenia, które może przejść do historii rynku giełdowego. Jeśli długo wyczekiwane IPO dojdzie do skutku przy prognozowanej wycenie około 1,75 bln dolarów, na świecie w jeden dzień pojawi się około 4400 nowych milionerów dolarowych.
Najbardziej niezwykłe w tej historii jest to, że zarobią nie tylko menedżerowie i pierwsi inwestorzy, ale też tysiące zwykłych pracowników firmy. Przez wiele lat SpaceX aktywnie wynagradzało pracowników akcjami i opcjami, które dziś zamieniły się w prawdziwy majątek.
Prawdziwymi szczęściarzami okazali się pracownicy, którzy dołączyli do firmy przed 2008 rokiem. Wtedy SpaceX wciąż uchodziło za ryzykowny startup, regularnie mierzyło się z nieudanymi startami i mało kto wierzył, że projekt Elona Muska zdoła odmienić branżę kosmiczną. Udziały pierwszych około 500 pracowników wzrosły przez te lata niemal 17 tys. razy. Według szacunków analityków majątek wielu z nich dziś przekracza 100 mln dolarów.
Nie mniej opłacalne okazało się zatrudnienie w latach 2010–2016. W tym czasie kapitalizacja SpaceX była już liczona w miliardach dolarów, ale firma wciąż pozostawała stosunkowo niewielka. Znaczne fortuny zdołali zgromadzić menedżerowie najwyższego szczebla, dyrektorzy działów i specjaliści, którzy stali u podstaw budowy sieci satelitarnej Starlink. Chodzi o około 100–200 pracowników, którzy dzięki pakietom akcji mogą otrzymać setki milionów dolarów.
Osobom, które przyszły po 2016 roku, poszczęściło się nieco mniej — ale tylko według standardów miliarderów. Do tego czasu wartość firmy była już szacowana na setki miliardów dolarów, dlatego wzrost wartości akcji nie był już tak gwałtowny. Mimo to wielu inżynierów, programistów, techników i pracowników produkcyjnych nadal może liczyć na majątki liczone w kilku milionach dolarów.
Według amerykańskich mediów wśród przyszłych milionerów mogą znaleźć się nawet pracownicy kafeterii, działów logistycznych oraz osoby obsługujące platformy startowe podczas wystrzeleń rakiet. Dla wielu z nich akcje były jedynie dodatkowym bonusem do wynagrodzenia, który niespodziewanie zamienił się w bilet do zupełnie innego życia.
Nie wszyscy jednak skorzystali z tej szansy. Niektórzy pierwsi pracownicy SpaceX w pierwszych latach istnienia firmy nie wierzyli w jej perspektywy i woleli wymieniać akcje na różne firmowe bonusy. Jak mówią byli pracownicy, część zatrudnionych godziła się nawet na vouchery na darmowe wizyty w restauracjach zamiast udziałów w firmie, które dziś mogłyby być warte miliony dolarów.
Doradcy finansowi już przygotowują się na napływ nowych zamożnych klientów. Wielu pracowników nigdy wcześniej nie zarządzało tak dużymi kwotami i teraz otrzymuje rekomendacje dotyczące inwestycji, podatków i ochrony kapitału.
Jeśli wejście SpaceX na giełdę rzeczywiście dojdzie do skutku przy oczekiwanej wycenie, będzie to jeden z największych przypadków powstania nowego pokolenia milionerów w historii współczesnego biznesu. Dla tysięcy pracowników firmy dzień debiutu giełdowego może okazać się najbardziej dochodowym dniem w ich życiu.
Możesz być zainteresowanym także tym:
- Inspekcja pracy nasiliła kontrole z powodu upałów na Cyprze
- W Larnace rabusie na motorowerze wyrwali kobiecie torebkę
- Pożar w pobliżu strefy przemysłowej Nikozji: na miejscu pracują służby strażackie
- Ojciec zmarłego trzyletniego dziecka zwolniony za kaucją
- Więźniowie podpalili cele z powodu finału mistrzostw świata


Komentarze (0)