Rodzina z Libanu z sześciorgiem dzieci pozostała bez dachu nad głową w Larnace po odmowie azylu
Rodzina z Libanu z sześciorgiem nieletnich dzieci w wieku od 5 do 17 lat pozostała bez mieszkania w Larnace po odrzuceniu wniosku o azyl.
Rodzinę zauważył miejscowy mieszkaniec — siedzieli przy drodze, otoczeni walizkami, na zimnie. Mężczyzna zaprosił ich do swojego domu i próbował skontaktować się z policją, służbami opieki społecznej oraz innymi odpowiednimi instytucjami. Dopiero po licznych interwencjach i naciskach rodzinie zapewniono tymczasowe zakwaterowanie w hotelu do czasu opuszczenia kraju.
„Zobaczyłem rodziców i sześcioro dzieci, którzy godzinami siedzieli na chodniku na zimnie. Wyglądali na wyczerpanych i mówili, że nie mają dokąd pójść” — relacjonował.
Jak się okazało, rodzina mieszkała na Cyprze około trzech lat i złożyła wniosek o azyl, który został odrzucony. Zaproponowano im zamknięcie sprawy i opuszczenie kraju, w wyniku czego pozostali bez dachu nad głową.
Według mężczyzny rodzina twierdziła, że kontaktowała się z policją, służbami opieki społecznej oraz ośrodkami zakwaterowania, jednak nigdzie nie uzyskała pomocy. Nawet po oficjalnym zamknięciu sprawy nie zaproponowano im alternatywnego lokum, mimo obecności sześciorga nieletnich dzieci.
„Sam próbowałem skontaktować się ze wszystkimi właściwymi służbami. Policja powiedziała, że nie może pomóc, a w opiece społecznej nie było dyżurującego personelu. Między instytucjami nie było żadnej koordynacji” — zaznaczył.
Nie mogąc pozostać obojętnym, mężczyzna tymczasowo przyjął rodzinę pod swój dach, nakarmił ich i zaczął zwracać się do instytucji politycznych, kościelnych i państwowych, a także do mediów.
Członkowie rodziny poinformowali, że zaproponowano im powrót do Libanu i ostatecznie się na to zgodzili. Jednak po zamknięciu sprawy zostali na ulicy.
„Nie mieliśmy ani jedzenia, ani pieniędzy. Gdyby nie ten człowiek, nadal bylibyśmy na ulicy” — powiedzieli.
Obecnie rodzina nie zna dokładnej daty wyjazdu z Cypru i nadal znajduje się w trudnej sytuacji.

